To nie był sen
Przerwała go chwila
Był środek nocy , ciemność
Która mnie zaniepokoiła.
Poczułem pewien niepokój
Wypływający z głębi ciała
Podświadomie pytanie
Doczekam ja rana?
Nogi jak dwie kłody
Skurczem i bólem objęte
Oddech przyspieszony
Kołatające serce.
Niepokój mnie ogarnął
Bezradność i trwoga
Więc myśli w modlitwie
Skierowałem do Boga.
Ból i skurcze nóg ustąpiły
Serce powróciło do normy
Zamknąłem oczy
Zapadłem w sen błogi.
Dziękuję Ci Boże !